O luksusowym osiedlu Sotogrande mówią niemal wszyscy, nie tylko nad słonecznym wybrzeżem Costa del Sol w Hiszpanii. To wszystko za sprawą audytu Deloitte, który ostrzega przed brakiem równowagi finansowej w spółce rozwijającej te osiedle. Powód? Grupa naruszyła warunki kredytu konsorcjalnego, a tle toczą się rozmowy o sprzedaży koncesji na jeden z największych portów w Hiszpanii.
Na co dokładnie zwraca uwagę audytor?
Hiszpański dziennik „Cinco Días” opisał sprawę spółki Sotogrande, która od lat zarządza osiedlem na wybrzeżu Costa del Sol (administracyjnie to gmina San Roque w prowincji Kadyks). Audytorem jest Deloitte, a jego sformułowanie jest jasne: grupa nie dotrzymała „określonych zobowiązań finansowych” zapisanych w kredycie konsorcjalnym, czyli udzielonym wspólnie przez kilka banków i zawartym w poprzednich latach.
W praktyce takie zobowiązania to zwykle wskaźniki, których firma ma się trzymać, na przykład relacja długu do zysków. Ich przekroczenie nie musi oznaczać, że spółka przestaje spłacać raty. Daje jednak bankom prawo do renegocjacji, a w skrajnym razie do żądania szybszej spłaty.

Kto stoi za Sotogrande?
Obecna historia właścicielska zaczyna się w 2014 roku: grupa NH Hotel Group sprzedała wtedy prawie 97 proc. spółki za 225 mln euro wspólnej spółce funduszy Cerberus i Orion. Na pakiet składały się grunty pod zabudowę, dwa hotele, dwa pola golfowe oraz usługi sportowe i turystyczne.
W 2017 roku Orion odkupił połowę udziałów od Promontorii, spółki powiązanej z Cerberusem, i zwiększył kontrolę do około 98,9 proc. Następnie ogłosił ofertę wykupu pozostałych akcji po 3,08 euro za sztukę, by wycofać spółkę z giełdy. Dla porównania, poprzednia oferta z 2015 roku opiewała na 4,47 euro.
Orion postawił przy tym na bardzo konkretną strategię: coraz droższe domy. Jak opisywał w kwietniu „El Confidencial”, założyciel funduszu, Aref Lahham, słyszał kiedyś, że w Sotogrande nie sprzeda niczego powyżej 10 mln euro. Sprzedał, a potem przekroczył także 20 mln. Najnowszy projekt, Villa Nara, ma mieć 4 tys. mkw. powierzchni na działce 10 tys. mkw. i kosztować 24 mln euro.
Dlaczego port jest taki ważny?
Port Sotogrande ma 1 382 miejsca postojowe dla jachtów w wodzie. Według raportu Observatorio de Marinas y Puertos z lipca 2026 roku to piąta największa przystań w Hiszpanii i największa w Andaluzji, przed słynnym portem Banús czy Almerimar. Nie jest to więc zwykła przystań przy osiedlu, tylko jedna z wizytówek całego regionu.

Kluczowe w tym wszystkim jest słowo „koncesja„. Port stoi na terenie publicznym i spółka nie jest jego właścicielem, tylko ma prawo do eksploatacji. W 2016 roku, po skardze samego Sotogrande, hiszpański Sąd Najwyższy potwierdził, że dawne koncesje na porty sportowe kończą się po 30 latach od uchwalenia ustawy o wybrzeżu z 1988 roku. Wtedy za wygasanie takich koncesji uznawano 29 lipca 2018 roku. Władze Andaluzji zaproponowały więc zmianę prawa, która pozwoliła właścicielom portów ubiegać się o przedłużenie o kolejne 50 lat. Jaki jest dziś dokładny termin ważności koncesji Sotogrande, tego na ten moment nie udało nam się ustalić.
Kupuje grupa Villar Mir?
Według „Cinco Días” właśnie tej koncesji dotyczą rozmowy: spółka Orionu negocjuje jej sprzedaż grupie Villar Mir. Ceny ani warunków nie znamy. Wiemy tylko, że to rodzinny holding, który w 2024 roku przeszedł sądową restrukturyzację własnych długów, a w ostatnich tygodniach jest w sporze o pieniądze z budowlaną firmą OHLA, jego dawną spółką.
Naszym zdaniem to ciekawy zbieg okoliczności. Sprzedawca ma kredyt do uporządkowania, a kupujący sam niedawno oddłużał własne biznesy. To nie znaczy, że transakcja się nie uda, ale warto poczekać na szczegóły, w tym na cenę. Obserwuj nas w social mediach @platiniumhub by być na bieżąco.

