Silniki spalinowe przyszłością luksusu
Mate Rimac przez kilkanaście lat był jednym z ludzi najmocniej kojarzonych z elektryczną rewolucją w świecie supersamochodów, dlatego jego najnowsza wypowiedź może dziwić. Założyciel Rimac Automobili, twórca rekordowej Never’y i jednocześnie CEO Bugatti Rimac powiedział w rozmowie z CNBC, że choć zdecydowana większość zwykłych samochodów przyszłości będzie jego zdaniem elektryczna, to samochody sportowe, supercary i hipercary mogą pozostać przy silnikach spalinowych jeszcze przez bardzo długi czas.
Rimac porównuje ten proces do rynku zegarków: elektronika dawno stworzyła rozwiązania dokładniejsze, tańsze i bardziej funkcjonalne od tradycyjnego mechanizmu, a mimo to najbardziej pożądane i najdroższe zegarki świata nadal są mechanicznymi dziełami sztuki. W jego ocenie podobny los może czekać silnik spalinowy – przestanie być najbardziej racjonalnym sposobem napędzania codziennego środka transportu, ale właśnie dlatego może stać się jeszcze bardziej wyjątkowym elementem samochodu kupowanego dla emocji, kolekcjonerstwa i doświadczenia.

źródło: Bugatti Automotive
Mate Rimac nie odwraca się od elektryków. Dzieli rynek na dwa światy
Jego przewidywanie dotyczące samochodów używanych na co dzień pozostaje jednoznaczne. W przypadku zwykłego transportu elektryfikacja ma według niego ogromną przewagę, ponieważ dla milionów kierowców liczą się przede wszystkim koszty użytkowania, sprawność, prostota napędu, komfort, możliwość jazdy bez lokalnej emisji spalin oraz coraz lepsza infrastruktura ładowania.
To jednak zupełnie inny zestaw priorytetów niż ten, który obowiązuje klienta wydającego kilka milionów na auta typu Bugatti, Koenigsegga, Pagani czy limitowane Ferrari. W tym świecie samochód nie jest już przede wszystkim narzędziem do przemieszczania się z punktu A do punktu B. Jest przedmiotem kolekcjonerskim, manifestem inżynierii i często jednym z wielu aut stojących w prywatnym garażu właściciela. Właśnie dlatego technologie idealne dla masowego rynku nie muszą automatycznie stać się jedynym właściwym rozwiązaniem na jego najbardziej ekskluzywnym końcu.

źródło: Bugatti Automotive
To rozróżnienie jest szczególnie ciekawe, ponieważ mówi o nim człowiek, który sam udowodnił, jak potężny może być elektryczny hipersamochód. Rimac Nevera stworzyła nowy punkt odniesienia dla przyspieszenia, reakcji napędu i kontroli momentu obrotowego, wykorzystując cztery niezależne silniki elektryczne i niezwykle zaawansowane sterowanie każdym kołem.
Osiągi stały się zbyt łatwo dostępne
Przez dziesięciolecia hierarchia samochodowego świata była niezwykle czytelna. Ferrari, Lamborghini czy Porsche kosztowały wielokrotnie więcej od rodzinnego sedana, ale dawały również osiągi, które dla zwykłego samochodu były praktycznie nieosiągalne. Elektryfikacja zaczęła błyskawicznie zacierać tę granicę, ponieważ wysoki moment obrotowy dostępny natychmiast po wciśnięciu pedału przyspieszenia, precyzyjna kontrola trakcji i wielosilnikowe układy napędowe pozwoliły osiągać parametry zarezerwowane kiedyś dla egzotyki również znacznie tańszym modelom.
Mate Rimac zwrócił w rozmowie z CNBC uwagę właśnie na ten problem, wskazując, że samochód kosztujący około 50 tys. dolarów może obecnie oferować osiągi lepsze od supersamochodów sprzed dekady. Jego zdaniem oznacza to, że sama wydajność zaczyna mieć dla najwyższego segmentu coraz mniejsze znaczenie jako element wyróżniający produkt.
Jeżeli kilkuletni elektryczny sedan potrafi ruszyć spod świateł niemal równie brutalnie jak samochód za milion euro, klient kupujący supercara zaczyna szukać czegoś, czego nie można tak łatwo skopiować dzięki większej baterii, mocniejszym falownikom i kolejnym kilowatom mocy.
Tym czymś może być ręcznie zbudowany silnik, wyjątkowe brzmienie, mechaniczna skrzynia biegów, nietypowa reakcja na gaz, naturalne wibracje, sposób rozwijania mocy i cały rytuał związany z prowadzeniem samochodu.
Silnik spalinowy może stać się odpowiednikiem mechanicznego zegarka
Porównanie ze szwajcarskimi zegarkami jest prawdopodobnie najtrafniejszą częścią wypowiedzi CEO Bugatti Rimac. Z czysto praktycznej perspektywy tradycyjny mechaniczny zegarek już dawno przegrał. Tani zegarek kwarcowy mierzy czas z większą dokładnością, smartfon robi to jeszcze lepiej, a smartwatch jednocześnie pokazuje wiadomości, mierzy aktywność i wykonuje dziesiątki innych funkcji. Mimo to najbardziej ekskluzywne manufaktury zegarmistrzowskie sprzedają skomplikowane mechaniczne konstrukcje za dziesiątki, setki tysięcy, a czasami miliony euro.
Klient nie płaci bowiem za najskuteczniejszą metodę sprawdzenia godziny, lecz za miniaturową maszynę, kunszt, historię marki, sposób wykonania mechanizmu i świadomość obcowania z przedmiotem, który celowo nie wybiera najłatwiejszej technologicznie drogi.
Bugatti Tourbillon jest najlepszym dowodem na strategię Rimaca
Jeżeli ktoś chciałby potraktować wypowiedź Mate Rimaca jako luźną teorię, wystarczy spojrzeć na najnowsze Bugatti Tourbillon. Kiedy Rimac przejmował stery nad Bugatti, naturalnym scenariuszem wydawało się stworzenie elektrycznego następcy Chirona, wykorzystującego know-how zdobyte przy Neverze.
Sam Rimac opowiadał wcześniej, że podczas rozmów dotyczących przyszłości marki Volkswagen i Porsche skłaniały się ku temu, aby następne Bugatti było elektryczne, lecz on zdecydowanie sprzeciwiał się takiemu rozwiązaniu. Jego założenie było inne: Rimac może pozostać laboratorium ekstremalnej elektromobilności, natomiast Bugatti powinno zachować silnik spalinowy, ale połączyć go z elektryfikacją tam, gdzie rzeczywiście poprawia ona możliwości samochodu.

źródło: Bugatti Automotive
Efektem tej filozofii jest Tourbillon, który zamiast rozwijać koncepcję czteroturbodoładowanego W16 z Veyrona i Chirona otrzymał zupełnie nowy, wolnossący silnik V16 o pojemności 8,3 litra, zaprojektowany wspólnie z Cosworthem. Jednostka spalinowa osiąga około 1000 KM i 900 Nm, kręci się do 9000 obr./min, a trzy silniki elektryczne podnoszą łączną moc układu do 1800 KM.
Nie jest to więc wybór pomiędzy elektrycznością a benzyną, lecz próba wykorzystania mocnych stron obu technologii: elektryczne silniki odpowiadają między innymi za natychmiastową reakcję i uzupełnianie momentu, podczas gdy wolnossące V16 zapewnia dźwięk, wzrost mocy wraz z obrotami i mechaniczny charakter, którego Bugatti nie chciało utracić. Sam Rimac wyjaśniał później, że w Tourbillonie część elektryczna ma umożliwiać pełniejsze wykorzystanie emocjonalnego charakteru V16, a nie stanowić jego zamiennik.
Co wypowiedź Mate Rimaca oznacza dla Ferrari, Lamborghini i innych marek?
Jeżeli prognoza Rimaca okaże się trafna, producenci najbardziej ekskluzywnych samochodów będą musieli znacznie ostrożniej podchodzić do pełnej elektryfikacji swoich flagowych modeli. Nie oznacza to zatrzymania rozwoju elektryków. Ferrari, Lamborghini, Porsche czy McLaren mogą rozwijać różne rodzaje napędu równocześnie, stosując elektryfikację tam, gdzie daje ona rzeczywiste korzyści, a pozostawiając silnik spalinowy w modelach, w których jego obecność stanowi część tożsamości produktu.
Przykład Lamborghini Revuelto czy Bugatti Tourbillon pokazuje, że układ hybrydowy nie musi być etapem prowadzącym wyłącznie do usunięcia silnika benzynowego. Może również służyć do zachowania dużego, wysokoobrotowego motoru poprzez połączenie go z technologią elektryczną poprawiającą reakcję i osiągi.

źródło: Automobili Lamborghini
Z biznesowego punktu widzenia logika jest równie interesująca. Marka produkująca kilkaset niezwykle drogich samochodów nie walczy o ten sam rodzaj ekonomii skali co producent miliona miejskich crossoverów. Jej klient kupuje niedostępność, personalizację, historię i doświadczenie posiadania. Jeśli wolnossący V12 lub V16 stanie się technologią niemal niespotykaną na drogach, może paradoksalnie zyskać na atrakcyjności dokładnie dlatego, że reszta rynku przestanie go używać. Silnik spalinowy z rozwiązania masowego może przekształcić się w luksusową mechanikę.
Przyszłość może być elektryczna i spalinowa jednocześnie
Wypowiedź Mate Rimaca jest ciekawa przede wszystkim dlatego, że nie pasuje do prostego sporu „elektryk kontra benzyna”. Człowiek, który zbudował jednego z najbardziej ekstremalnych elektrycznych hipersamochodów w historii, nie uważa, że napęd spalinowy powinien zniknąć. Jednocześnie nie przewiduje masowego renesansu silników benzynowych. Jego wizja zakłada specjalizację. Elektryczność może wygrać wszędzie tam, gdzie liczy się efektywność i transport, natomiast silnik spalinowy może przetrwać tam, gdzie samochód staje się luksusowym doświadczeniem.

