Wyobraź sobie apartament, w którym największą atrakcją nie jest widok na jezioro, tylko półka z ponad 500 płytami i magnetofon z 1977 roku. Il Sereno nad jeziorem Como otworzył taki pokój. Nazywa się Darsena Listening Suite i powstał dla ludzi, dla których w podróży liczy się przede wszystkim dźwięk.
II Sereno – hotel, który od początku nie pasował do Como
Jezioro Como słynie z XIX-wiecznych pałaców i złoceń. Il Sereno, który otwarto w 2016 roku w miasteczku Torno, kilka kilometrów od miasta Como, wyglądał przy nich jak przybysz z innej epoki. Szklana, minimalistyczna bryła stanęła na miejscu starej kamiennej przystani dla łodzi. Stąd nazwa suity: darsena to po włosku właśnie przystań albo mała stocznia.
Hotel zaprojektowała Patricia Urquiola, hiszpańska architektka i projektantka – jedno z najgłośniejszych nazwisk współczesnego designu. Zamiast zdobień wybrała szarą lombardzką skałę i drewniane żaluzje. Za budynkiem rosną pionowe ogrody Patricka Blanca, francuskiego botanika, który sadzi rośliny na ścianach budynków. Są tu 40 suit, a najciekawsza z nich, penthouse, ma wyjątkową cechę: wszystko, co w niej stoi, można kupić przez internet.
Hotelem zarządzają Luis i Angelica Contreras. W tym roku świętują dziesięciolecie, więc pojawiły się nowe menu, specjalna karta koktajli i kameralna kolacja o zachodzie słońca na tarasie, gdzie stoi zaledwie pięć stolików.

Skąd pomysł?
Luis Contreras jest audiofilem, czyli kimś, dla kogo jakość odtwarzanego dźwięku to prawdziwa pasja, a nie tylko dodatek do wieczoru. Zainspirowały go lokale, które poznał w Japonii: jazz kissa. To małe kawiarnie z płytami i drogim sprzętem, w których goście przychodzą posłuchać muzyki w skupieniu, często bez rozmów. Płyty traktuje się tam z szacunkiem, jakby były książkami w bibliotece.
Contreras chciał stworzyć to samo, tylko nad włoskim jeziorem. Dlatego zbudował Suitę, która ma ponad 200 metrów kwadratowych i jest największa w całym hotelu. Jej ściany obito specjalną tkaniną, która tłumi odgłosy z zewnątrz, a jej wzór przypomina zmarszczki na wodzie i sieci miejscowych rybaków. Są tu orzechowe panele, niskie fotele i krzesła Gia Pontiego, włoskiego projektanta, którego meble z połowy XX wieku dziś kolekcjonuje się jak sztukę.
Żywa biblioteka muzyczna
Zebranie sprzętu zajęło właścicielowi rok i trudno się dziwić, bo to nie jest zwykły zestaw głośników. Kolumny Klipsch La Scala II mają „róg”, czyli lejek wzmacniający dźwięk, dzięki czemu grają głośno i żywo bez ogromnej mocy. Wzmacniacz McIntosh jest lampowy: pracuje na szklanych lampach zamiast tranzystorów, a audiofile twierdzą, że daje cieplejsze, bardziej naturalne brzmienie. Gramofon pochodzi od Thorensa, szwajcarskiej marki z ponad stuletnią historią.
Najciekawszy jest jednak Revox z 1977 roku, odnowiony magnetofon szpulowy. Taśma jest tu nawinięta na dwie duże szpule, tak jak w dawnych studiach nagraniowych. To właśnie ta maszyna dała Contrerasowi pomysł na całą suitę.
Na półkach stoi ponad 500 płyt z prywatnej kolekcji właściciela, od Led Zeppelin i Beatlesów po oryginalne tłoczenia Bowiego. Gość może poprosić o konkretny tytuł. Na liście są już Charli XCX i Kendrick Lamar, więc nie jest to muzeum, tylko żywa biblioteka.
Kolacja i basen z najlepszą muzyką
Przy okrągłym stole z lombardzkiego kamienia siada do dziesięciu osób. Kolację może tu przygotować szef kuchni z gwiazdką Michelin, a do jedzenia gra dobrana na ten wieczór ścieżka dźwiękowa. Gdy suita jest pusta, można ją wynająć na prywatną kolację albo sesję odsłuchową, czyli spotkanie, na którym wspólnie słucha się płyty od początku do końca. Muzyka towarzyszy zresztą gościom także poza suitą. W 18-metrowym basenie nad wodą pod powierzchnią działa podwodny system nagłośnienia, więc nawet pływanie ma swoją ścieżkę dźwiękową.

Wyjątkowy ruch hotelu
Większość luksusowych hoteli konkuruje widokiem, kuchnią czy SPA. Il Sereno wybrał coś, co trudno skopiować komukolwiek: kolekcję zbieraną latami, wyjątkową technologię i swoją osobistą pasję. To coś wyjątkowego i całkowicie niepowtarzalnego. Ten genialny ruch, który pozwala się bardzo mocno wyróżnić, jest też jasnym sygnałem, że w branży hotelarskiej poprzeczkę komfortu można podnieść na każdej płaszczyźnie. Kluczowe jest zrozumienie realnych potrzeb gości i zaoferowanie im czegoś unikalnego, ale też prawdziwego. Ten pomysł wziął się z realnej pasji i fascynacji właściciela, a nie z trendów i próby ich naśladowania.

