Close Menu
  • Najnowsze artykuły
  • Motoryzacja
  • Lifestyle
  • Biznes
Co nowego?

Japoński kierowca, jego córka i zegarmistrzowski buntownik. Historia nowego TAG Heuera

2026-08-06

InPost rozstaje się z PZPN. Związek traci potężnego sponsora

2026-08-06

Reklama filmu „Spider-Man” w Twoim BMW? Producent: „to niespodzianka”

2026-08-05

Instagram

Spodobał Ci się Platinium Hub? 
Musisz sprawdzić także  publikacje na naszym koncie Instagram!

  • Przejdź do Instagrama
Facebook Instagram
Platinium HubPlatinium Hub
Facebook Instagram TikTok
KONTAKT Z NAMI
  • Najnowsze artykuły
  • Motoryzacja
  • Lifestyle
  • Biznes
czwartek, 6 sierpnia
Platinium HubPlatinium Hub
Strona Główna»Motoryzacja»Byliśmy na Le Mans Classic. Spaliśmy na trybunach
Motoryzacja

Byliśmy na Le Mans Classic. Spaliśmy na trybunach

Mateusz DębowskiRedaktor — Mateusz Dębowski2026-08-03Brak komentarzy10 minut czytania
Spis treści
W tym artykule
  1. 01 Edycja, której nie da się po prostu powtórzyć
  2. 02 Plan jest prosty: chronić słuch i spać na torze
  3. 03 Największe gwiazdy
  4. 04 NASCAR w Le Mans, czyli Ameryka wraca po 50 latach
  5. 05 Little Big Mans
  6. 06 Festiwal na powierzchni 180 hektarów
  7. 07 A gdyby tak… kupić sobie bolid?
  8. 08 Podsumowanie

24h Le Mans to najsłynniejszy wyścig długodystansowy świata, w którym liczy się nie tylko tempo pojedynczego okrążenia, lecz przede wszystkim zdolność do utrzymania go przez całą dobę. W dzień, w nocy, przy zmieniającej się temperaturze, wilgotności powietrza i przy narastającym zmęczeniu. To jedyna w swoim rodzaju próba dla aut i zespołów.

W tym samym miejscu, na torze Circuit de la Sarthe we francuskim Le Mans, miesiąc po najważniejszej rundzie WEC odbywa się wydarzenie, które odtwarza dekady zmagań, a w padokach ponownie spotykają się samochody, które definiowały kolejne epoki wyścigów długodystansowych. Prototypy, auta GT i konstrukcje pamiętające najważniejsze momenty w historii toru nie stoją tu nieruchomo za muzealną barierką, a wracają na tor i przez kilka dni kierowcy znów robią z nimi to, do czego zostały stworzone.

Co ważne, Le Mans Classic to NIE jest jeden wyścig, który trwa 24 godziny. Formuła zakłada wiele przejazdów, treningów, kwalifikacji i krótkich wyścigów, które podzielono na historyczne grupy. Możecie nam jednak zaufać, że to zaleta. Gwarantujemy doświadczenie, które Was pochłonie.

Edycja, której nie da się po prostu powtórzyć

Od 2026 roku Le Mans Classic będzie odbywać się co rok, ale w dwóch naprzemiennych formułach. Legend koncentruje doświadczenie w zakresie od lat 70. aż po konstrukcje współczesne. W 2027 roku wydarzenie odbędzie się jako Le Mans Classic Heritage i poświęcone zostanie historii od 1923 do około 1970 roku.

Oznacza to, że kolejna edycja nie będzie prostym powtórzeniem tego, co zobaczyliśmy w 2026 roku. Na pierwszy plan wyjadą inne epoki, inne sylwetki, pojawią się zupełnie inne dźwięki.

Format Legend powróci, ale pierwszej edycji nie da się już odtworzyć. Nie powtórzy się 35. rocznica zwycięstwa Mazdy 787B czy 50. rocznica obecności NASCAR w Le Mans.

Właśnie ta świadomość towarzyszyła nam szczególnie podczas nocnych przejazdów. Można było odpuścić kolejną sesję i w końcu wrócić do wynajmowanego przez nas mieszkania. Można było też zostać jeszcze godzinę, a później kolejną – aż w końcu zasnąć na trybunie, budząc się przy dźwięku następnego samochodu.

Wybraliśmy tę drugą opcję.

Fot. Mateusz Dębowski (Instagram: Kovsai) / Platinium Hub

Fot. Mateusz Dębowski (Instagram: Kovsai) / Platinium Hub

Plan jest prosty: chronić słuch i spać na torze

Długość Le Mans Classic najlepiej opisuje nie liczba dni, lecz stopniowa utrata poczucia czasu (i słuchu). Pierwszy dzień mógł wydawać się spokojnym wstępem. W czwartek nie odbywały się jeszcze treningi, kwalifikacje ani wyścigi. Oficjalny program obejmował otwarcie miasteczka, a choć na torze brakowało sportowych emocji to wystarczyło wejść do padoku, żeby przekonać się, że zespoły już pracują.

Padoki podzielono na grupy*, które zdefiniowano na podstawie okresów „panowania”. Dzięki temu podejściu przypominały one sale w muzeum, w którym możecie skupić się na wybranej erze:

  • Plateau 6: prototypy i samochody GT z lat 1972-1984
  • Plateau 7: prototypy Grupy C
  • Plateau 8: prototypy i auta GT z lat 1994-1999
  • Plateau 9: prototypy z lat 2000-2005 oraz samochody GT z lat 2000-2010
  • Plateau 10: nowoczesne prototypy LMP1 (2006-2012), LMP2 (2006-2015) oraz auta GTE (2011-2015)

*Plateau 1-5 obejrzycie właśnie podczas wspomnianej wcześniej edycji Heritage.

To nie wszystko, oprócz gridów będących głównymi punktami programu zorganizowano wyścigi towarzyszące:

  • Porsche Classic Cup: kultowe pucharowe Porsche, od 944 Turbo Cup po 996 GT3 Cup
  • GT3 Revival: auta klasy GT3 z lat 2006-2013
  • Berlinetta Challenge: historyczne Ferrari z silnikami V8 z lat 90. i 2000
  • HSR Nascar by Goodyear

Musicie być świadomi, że mówimy o setkach samochodów i padoku podzielonym na 9 stref, w których naprawdę wiele się działo. Mechanicy zdejmowali elementy nadwozia, sprawdzali zawieszenia, regulowali silniki i przygotowywali samochody do pierwszych sesji. Nie była to pokazowa praca wykonywana dla publiczności. Zespoły działały tak, jak podczas każdego poważnego weekendu wyścigowego. Samochody rozbierano, regulowano, nagrzewano i przygotowywano do prawdziwej jazdy. Organizatorzy podkreślali zresztą, że nie są to demonstracyjne przejażdżki.

Padoki były dostępne dla odwiedzających po zakupie dodatkowego dostępu. Z perspektywy pasjonata trudno jednak wyobrazić sobie lepiej wydane pieniądze. Zamiast oglądać samochody zza taśmy, mogliśmy stanąć kilka kroków od stanowisk, obserwować pracę mechaników i słuchać pierwszych uruchomień silników niemal z pierwszego rzędu.

Fot. Mateusz Dębowski (Instagram: Kovsai) / Platinium Hub

Fot. Mateusz Dębowski (Instagram: Kovsai) / Platinium Hub

Fot. Mateusz Dębowski (Instagram: Kovsai) / Platinium Hub

W piątek kwalifikacje i treningi zaczynały się rano, a ostatnia nocna sesja ruszała po godzinie pierwszej. W weekend ścigano się wieczorem, w nocy i o świcie, ale w pewnym momencie przestaje mieć znaczenie, czy jest jeszcze sobota, czy już niedziela. Człowiek porusza się między padokiem, miasteczkiem i trybunami, kierując się programem, dźwiękiem i świadomością, że za chwilę może wydarzyć się coś, czego nie będzie okazji zobaczyć ponownie.

My postanowiliśmy przeżyć ten weekend zgodnie ze sztuką. Po wielu godzinach chodzenia, fotografowania i oglądania kolejnych przejazdów zasnęliśmy na trybunach.

Dla kontekstu dodam, że osobiście potrzebuję do zaśnięcia idealnej ciszy i nawet na codzień śpię w stoperach. Tutaj jednak zmęczenie było tak kolosalne, że organizm przyjął wszystkie bodźce z otoczenia za całkowicie akceptowalne i pozwolił na serię krótkich drzemek. Człowiek zamykał oczy, a chwilę później budziła go kolejna redukcja przed zakrętem. Często nie było już wiadomo, która jest godzina i jaka grupa właśnie jedzie, ale te okazjonalne odsypianie pozostanie jednym z najbardziej autentycznych doświadczeń całego wyjazdu.

Na imprezę długodystansową może i przyjeżdża się wyspanym, ale na pewno nie opuszcza się jej wypoczętym. Zmęczenie jest częścią tego wydarzenia.

Fot. Mateusz Dębowski (Instagram: Kovsai) / Platinium Hub

Fot. Mateusz Dębowski (Instagram: Kovsai) / Platinium Hub

Największe gwiazdy

Jedną z największych gwiazd wydarzenia była Mazda 787B, której demonstracyjne przejazdy należały do momentów, podczas których rozmowy natychmiast się urywały. Zresztą, nawet gdyby się nie urywały to zostałyby po prostu bezlitośnie zagłuszone przez czterowirnikową jednostkę Wankla R26B. Dla tych, którzy nie wiedzą o czym mowa: to dźwięk silnika, który nie bez powodu pojawia się w setce reelsów na Instagramie, na TikToku i w shortach na YouTube. Jest nieznośnie głośny i dlatego jest też jedyny w swoim rodzaju.

Znaczenie Mazdy wykracza daleko poza jej charakterystyczny wygląd i brzmienie. W 1991 roku model 787B został pierwszym samochodem japońskiego producenta, który wygrał klasyfikację generalną 24h Le Mans. Do dziś pozostaje również jedynym zwycięzcą tego wyścigu napędzanym silnikiem rotacyjnym Wankla. W 2026 roku samochód wrócił na Circuit de la Sarthe z okazji 35. rocznicy tamtego sukcesu.

Najpierw słyszeliśmy silnik, później ludzie podnosili telefony i wstawali z miejsc, wreszcie Mazda pojawiała się prostej startowej, aż w końcu tłum westchnął z rozczarowaniem gdy auto zjechało do padoku. 🙁

Fot. Mateusz Dębowski (Instagram: Kovsai) / Platinium Hub

Innym samochodem, od którego trudno było oderwać wzrok, był McLaren F1 GTR w malowaniu Lark. Już sam model zajmuje szczególne miejsce w historii Le Mans, wygrał bowiem 24-godzinny wyścig w 1995 roku, przy pierwszym podejściu.

Barwy Lark otwierały jednak kolejny, bardziej egzotyczny rozdział historii. Nawiązywały do startów McLarenów F1 GTR przygotowanych przez Team Goh w japońskim JGTC w 1996 roku. Zespół rozpoczął sezon podwójnym zwycięstwem na Suzuce, a następnie zdobył mistrzostwo zespołów w najwyższej kategorii – klasie GT500. F1 GTR tak mocno zdominował sezon 1996, że rywale wymusili na organizatorach zmiany w regulaminie.

Obecność tego auta w Le Mans była idealnym przykładem tego, dlaczego podobne imprezy potrafią pochłonąć pasjonata na wiele godzin. Patrząc na jeden samochód, można było jednocześnie myśleć o zwycięstwie McLarena w Le Mans, o koncepcji drogowego F1 Gordona Murraya i o krótkiej, ale niezwykle intensywnej karierze zespołu Lark w Japonii.

A skoro już o Gordonie Murray’u. Był gościem Le Mans Classic i w specjalnej strefie mogliśmy podziwiać prawie wszystkie jego projekty.

Fot. Mateusz Dębowski (Instagram: Kovsai) / Platinium Hub

Fot. Mateusz Dębowski (Instagram: Kovsai) / Platinium Hub

Fot. Mateusz Dębowski (Instagram: Kovsai) / Platinium Hub

NASCAR w Le Mans, czyli Ameryka wraca po 50 latach

Śmialiśmy się na trybunach, że w NASCAR przecież potrafią skręcać tylko w jedną stronę i z pewnością nie poradzą sobie na de la Sarthe. Ich obecność na Classic Legend nie była jednak przypadkowa, bo w 2026 roku przypadała 50. rocznica pierwszego udziału samochodów NASCAR w 24h Le Mans.

W ramach HSR NASCAR Classic by Goodyear do Francji sprowadzono ponad 30 historycznych stock carów. Był wśród nich oryginalny Ford Torino numer 90, który startował tutaj w 1976 roku.

NASCAR-y miały własne kwalifikacje i wyścigi. Przy niskich prototypach wyglądały na ogromne, ciężkie i niemal niepasujące do europejskiego świata wyścigów długodystansowych. Nie trudno też się domyślić, że brzmiały inaczej.

W każdym razie, nie wyglądały w Le Mans naturalnie i właśnie dlatego pasowały tam doskonale. Historia Circuit de la Sarthe zawsze była przecież historią zderzania różnych pomysłów na szybkość.

Little Big Mans

Uwielbiamy przez publiczność punkt programu! Little Big Mans to parada i pokaz dziecięcych replik napędzanych silnikami spalinowymi lub elektrycznymi. To legendy takie jak Jaguar Type D czy Matra MS670… ale w mniejszej skali.

W paradzie uczestniczyły dzieci w wieku od 7 do 12 lat i choć oficjalnie nazywamy to „paradą” to zespoły podchodzą do tego punktu programu bardzo poważnie. Dzieci to zawodnicy w kombinezonach i kaskach, udzielający wywiadów, dzielący się swoją strategią na wyścig.

I to co najbardziej spektakularne: młodzi kierowcy startowali w tradycyjny sposób. Na sygnał biegli do pojazdów ustawionych wzdłuż alei serwisowej.

Fot. Mateusz Dębowski (Instagram: Kovsai) / Platinium Hub

Fot. Mateusz Dębowski (Instagram: Kovsai) / Platinium Hub

Festiwal na powierzchni 180 hektarów

Tor był tylko jedną z części Le Mans Classic. Drugą stanowiło rozległe miasteczko, ekspozycje producentów, strefy klubowe, kino plenerowe, gastronomia czy koncerty.

Przyjechało około 3200 samochodów. Swoje strefy wypełniło 100 klubów oraz kolekcjonerzy z 22 krajów. Oficjalny komunikat mówi o 180 hektarach terenu.

Te liczby trudno sobie wyobrazić, dopóki nie podejmie się próby przejścia całego terenu. Pokonywaliśmy dziennie blisko 20 kilometrów pieszo, a pamiętajmy że przecież i tak staraliśmy się spędzać dużo czasu na trybunach. Ekspozycje ciągnęły się jedna za drugą, a motoryzacyjny krajobraz zmieniał się co kilka minut. Za rzędami Porsche pojawiały się oryginalne Cobry, JDM’y i włoskie supercary. BMW postawiło w swojej strefie BMW M Concept, Renault pokazało kilka sztuk Renault 5 Turbo E, a Kimera przyjechała ze swoim K39.

Muszę się też przyznać, że zdarzyło mi się po prostu wypożyczyć słuchawki i na terenie kina plenerowego obejrzeć prawie cały Park Jurajski. Prawie cały, bo gdzieś w drugiej połowie usnąłem.

Fot. Mateusz Dębowski (Instagram: Kovsai) / Platinium Hub

Fot. Mateusz Dębowski (Instagram: Kovsai) / Platinium Hub

Fot. Tomasz Grybko

A gdyby tak… kupić sobie bolid?

Artcurial, jeden z czołowych francuskich domów aukcyjnych specjalizujących się m.in. w samochodach kolekcjonerskich, zorganizował podczas Le Mans Classic 2026 licytację wyjątkowych aut historycznych i wyścigowych.

Aukcja nie dorównała jednak dynamiką wydarzeniom na torze. Nathan Chadwick z brytyjskiego Magneto Magazine relacjonuje, że z 57 zgłoszonych samochodów sprzedano zaledwie 17, a siedem wycofano jeszcze przed rozpoczęciem licytacji.

Największą sensacją był Mercedes-Benz 600 Pullman Landaulet z 1971 roku, który osiągnął cenę 3,475 mln euro, niemal dwukrotnie przebijając górną granicę estymacji. Nabywców znalazły również takie maszyny jak Lotus 78, BMW M1 Procar czy prototyp Duckhams Le Mans, jednak ogólny wynik pokazał, że bogaty program imprezy i rozległy teren wydarzenia mogły odciągać uwagę kolekcjonerów od aukcji.

Fot. Mateusz Dębowski (Instagram: Kovsai) / Platinium Hub

Fot. Mateusz Dębowski (Instagram: Kovsai) / Platinium Hub

Podsumowanie

Możecie być zaskoczeni, ale po czterech dniach pozostało przede wszystkim poczucie niedosytu. Nie dlatego, że brakowało atrakcji. Było ich zdecydowanie za dużo, aby zobaczyć wszystko. I właśnie w tym rzecz!

W drodze na trybuny może się wydarzyć w zasadzie wszystko: obok przejeżdża Mazda 787B, mechanicy w padoku uruchamiają Astona Martina DBR1-2, a na Ciebie wpada Gordon Murray z zapiekanką. 5 minut i zapominasz, że chciałeś zobaczyć jak nocną ciszę rozrywa stawka historycznych NASCAR-ów.

Le Mans Classic to definicja FOMO. To strach, że gdzieś na drugim końcu toru coś Cię w tym momencie omija.

Ale i tak było wspaniale, dlatego macie dwie możliwości: możecie odwiedzić tor Circuit de la Sarthe podczas Le Mans Classic lub zaobserwować nas na instagramie @platiniumhub, gdzie relacjonujemy dla Was na żywo najważniejsze wydarzenia ze świata motoryzacji.

circuit de la sarthe hero1 le mans le mans classic polecamy relacja
Mateusz Dębowski

Sprawdź także

Japoński kierowca, jego córka i zegarmistrzowski buntownik. Historia nowego TAG Heuera

2026-08-06

Reklama filmu „Spider-Man” w Twoim BMW? Producent: „to niespodzianka”

2026-08-05

Nowy GLA: światowa premiera Mercedesa po raz pierwszy w Polsce

2026-08-04

Komentarze zostały wyłączone.

Nie przegap także
Lifestyle

Japoński kierowca, jego córka i zegarmistrzowski buntownik. Historia nowego TAG Heuera

2026-08-068 minut czytania

TAG Heuer Carrera Chronograph x Team Ikuzawa powstanie w zaledwie 150 egzemplarzach. Jednak w tej…

InPost rozstaje się z PZPN. Związek traci potężnego sponsora

2026-08-06

Reklama filmu „Spider-Man” w Twoim BMW? Producent: „to niespodzianka”

2026-08-05

Nowy GLA: światowa premiera Mercedesa po raz pierwszy w Polsce

2026-08-04

Ferrari Luce wyprzedane. Sukces pierwszego EV od Ferrari

2026-07-31

Volkswagen alarmuje: chińskie auta zalewają Europę. Żąda 35% ceł

2026-07-30

Odyseja za 2,6 mln dolarów. Śladami Odyseusza

2026-07-30

Instagram

Spodobał Ci się Platinium Hub? 
Musisz sprawdzić także  publikacje na naszym koncie Instagram!

  • Przejdź do Instagrama

Reklama

Kup auto bez wychodzenia z domu

Oferujemy pełną obsługę – od znalezienia pojazdu przez finansowanie po formalności i dostawę. Wszystko w jednym miejscu, z gwarancją spokoju.

 
  • Sprawdź teraz
Dołącz do nas
  • Facebook
  • TikTok
  • Instagram
Facebook Instagram TikTok

Platinium Hub Sp. z o.o.
Email: redakcja@platiniumhub.pl
Ul. Jana III Sobieskiego 104/1.10, 00-764 Warszawa
KRS: 0001081324 | NIP: 5252988203

  • Najnowsze
  • Motoryzacja
  • Lifestyle
  • Biznes
  • Strona Główna
  • Najnowsze artykuły
  • Redakcja
  • Kontakt
© 2026 Platinium Hub. Made by DUST Studio.

Wpisz czego poszukujesz i naciśnik Enter lub nacisnij Esc aby anulować szukanie.

Zarządzaj zgodami plików cookie

Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.

Funkcjonalne Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych. Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
  • Zarządzaj opcjami
  • Zarządzaj serwisami
  • Zarządzaj {vendor_count} dostawcami
  • Przeczytaj więcej o tych celach
Zobacz preferencje
  • {title}
  • {title}
  • {title}